...w zaprzyjaźnionym miejscu,
jedyny taki, gdy prosto po 8-9 godzinnej jeździe autem,
po serdecznym przywitaniu uściskami i ciumkami,
ląduję na nim z nogami wyżej,
czując ulgę (bo stopy spuchnięte) i wewnętrzny spokój;
radość, że znów tu jestem,
gdzie serca otwarte, dobroć i uśmiech to codzienność.
Gdzie na każdym kroku widać, że rodzina i przyjaciele są najważniejsi.
stokrotkowy dywan :)
widok z tarasu, na którym świętowaliśmy moje urodziny,
bo akurat przyszła burza; to były jedyne mokre chwile podczas tych wakacji,
nie licząc drobnego deszczyku nad ranem tego samego dnia,
kiedy jeszcze spałam :)
a tu tort urodzinowy, pysznie orzeźwiający i bardzo smaczny!
dzień wcześniej w tej samej cukierni, z której pochodził,
objadaliśmy się innymi słodkościami
Wszystko było pyszne!
:)